wtorek, 4 lutego 2014

#1. Spadająca gwiazda.

Syrena śpiewa ci co noc. Patrząc w gwiazdy widzisz jej twarz. Czy to sen, który płata ci figle co noc? Czy to też ona? Piękna anielica stąpiła dla ciebie na ziemie. Widzisz księżyc, który nie patrzy na ciebie. Tylko na swoją córkę, córkę która spadła z nieba wraz z siostrą. Kolejna gwiazda spadła, a on czuje ból. Tyle córek stracić musiał a tych dwóch najbardziej nie chciał...

[ Kakashi ]

Jak zawsze patrzyłem w niebo. Sen z powiek zdjęły mi koszmaru. Śnią mi się one coraz częściej. Siedząc na dachu rozmyślałem. O czym? Zapewne o tym co by było gdybym umarł. Naruto by został sam, a tego nie chciałem zrobić dziecku swojego mistrza, który prosił mnie abym się nim zajął. A ja dotrzymuje danego słowa. Nagle coś przykuło moją uwagę. Spadająca gwiazda. Chciało mi się śmiać, bo zacząłem myśleć życzenie, aby idealna dla mnie kobieta spadła mi tu z nieba. Wiem głupie co? Ale już miałem dość tej ciągłej samotni. Postanowiłem się przejść nad pewne miejsce. Dokładniej nad jezioro gdzie zostałem poczęty. Po kilkunastu minutach tam doszedłem i ujrzałem jakąś kobietę.Stała nad brzegiem jeziora, skąpana w jakimś dziwnym blasku. Z tej odległości nie widziałem, jak wyglądała, dostrzegłem tylko długie kasztanowe włosy, które powiewały na wietrze. W następnej chwili kobieta przechyliła się niebezpiecznie i wpadła do wody z głośnym pluskiem. Wiedziałem, że jeśli czegoś nie zrobię, to ona utonie, ale nie mogłem ruszyć się z miejsca. Po chwili jednak otrząsnąłem się z początkowego otępienia i pobiegłem przed siebie. Przyspieszyłem. Gdy znalazłem się przy brzegu, odbiłem się i wskoczyłem do lodowatej wody. Poczułem, jak palce, nos i uszy zaczynają drętwieć. Wzrok mi się zamglił, nic nie widziałem w tych odmętach. Wszędzie tylko glony i wodorosty. Nie zwracając uwagi na nieprzyjemne uczucie w kończynach, zanurkowałem głębiej i rozejrzałem się. Nadal nic. No cóż, muszę użyć sharingana. Odsłoniłem lewe oko, a wtedy ujrzałem wszystko w najdrobniejszych szczegółach i zacząłem poszukiwać tonącej kobiety. Dokładnie przed sobą ujrzałem obłok pulsującej czakry, która słabła z każdą sekundą, by po chwili całkowicie zniknąć. O nie, pomyślałem, nie pozwolę. Wykonałem kopnięcie i wystrzeliłem jak strzała przed siebie. Parłem przed siebie jak szaleniec. W końcu wyczułem pod sobą lekkie i wiotkie ciało. Uniosłem je, odbiłem się od dna. Popłynąłem ku powierzchni jeziora. Moja głowa przebiła taflę wody. Odetchnąłem chłodnym powietrzem. Młócąc nogami, posuwałem się powoli do przodu, cały czas trzymając tę kobietę. Po paru minutach dotarłem na brzeg. Uniosłem kobietę i położyłem ją delikatnie na ziemi. Szybko pojąłem, że nie oddycha. Nie czekając długo, rozpocząłem sztuczne oddychanie. Pamiętaj, Kakashi, trzydzieści uciśnięć, dwa wdechy, pamiętaj. Gdy doliczyłem do trzydziestu, wpompowałem w płuca kobiety tlen. Jej klatka piersiowa uniosła się w górę. Ponowiłem akcję.
- Żyj, do cholery! – warknąłem, gdy klatka piersiowa ratowanej przeze mnie osoby uniosła się, a potem opadła. Kobieta nie odzyskała przytomności. Z każdą chwilą robiła się coraz bledsza i zimniejsza. Ręce mnie bolały, ale nie przerywałem akcji. Dopiero po jakichś piętnastu minutach osunąłem się na ziemię zmęczony. To nie miało sensu. Kobieta zapewne już nie żyła. Zamknąłem oczy, gdy nagle usłyszałem, jak ktoś zaczyna się krztusić. Poderwałem się. Kobieta, którą ratowałem, siedziała, kaszląc i plując wodą.
- Przepraszam, dobrze się czujesz? – zapytałem, wyciągając rękę w jej kierunku.
Odsunęła się błyskawicznie ode mnie, przerażona. Dopiero teraz zauważyłem, jaka była piękna. Miała około dwudziestu paru lat, owalną twarzyczkę z dużymi, soczyście zielonymi oczami i pełnymi rubinowymi ustami. Kosmyk kasztanowych kręconych włosów przykleił się jej do policzka.
- Nie… - wyjąkała. – Nie zbliżaj się… - jeszcze bardziej się ode mnie odsunęła.
- Spokojnie, nic ci nie grozi. – powiedziałem cicho, posyłając jej smutne spojrzenie.
Zatrzymała się. Nadal była przerażona, ale nie próbowała już uciekać.
- Nic ci nie zrobię. Nie skrzywdzę cię, obiecuję. – przysunąłem się do niej i delikatnie dotknąłem jej nagiego ramienia. Uśmiechnąłem się ciepło. Dziewczyna rozluźniła się, po czym podniosła się chwiejnie i stanęła na nogach, wpatrując się w gwiazdy. Usłyszałem, że coś mamrocze.
- Dom. – powiedziała, wskazując w gwiazdy.
Nic z tego nie rozumiałem. Najpierw spadła z nieba zaraz po tym, jak pomyślałem swoje życzenie, potem wskazywała na gwiazdy, mówiąc, że to jej dom.
- Jesteś kosmitką? – wypaliłem.
Odwróciła się do mnie. Wyraz tęsknoty zastąpiła obojętność.
- Nie wiem. – szepnęła.
- Jak to nie wiesz?
- Nie wiem, nic nie pamiętam. – powiedziała – Wiem tylko, że nazywam się Mariko Hayashi.

- I jesteś pewna, że nic nie pamiętasz? – zapytałem, robiąc krok w jej stronę.

Pokręciła głową.

- Okej. W porządku. – odetchnąłem głęboko.

Dziewczyna przystąpiła krok do przodu i zachwiała się. Gdybym jej nie złapał, upadłaby. Tym razem się nie wyrywała, po prostu nic nie zrobiła. Podniosłem ją delikatnie, a ona objęła mnie za szyję, wtulając twarz w moją pierś. Nic nie mówiąc, udałem się w kierunku mojego domu.



~~~*~~~



Stanąłem przed domem. Dziewczyna, którą niosłem przez całą wioskę na rękach, zasnęła. Słyszałem tylko jej cichy i równy oddech. Nie chciałem jej budzić, ale była cała przemoczona. Jeszcze tego by brakowało, żeby zachorowała. Nie wypuszczając jej z rąk, otworzyłem drzwi.

- Księżniczko, jesteśmy w domu. – powiedziałem jej do ucha na tyle głośno, by usłyszała.

Leniwie otworzyła oczy i rozejrzała się.

- Gdzie… gdzie ja jestem…? – mruknęła.

- W bezpiecznym miejscu. – odparłem, po czym wszedłem do domu razem z Mariko.

Dziewczyna ziewnęła. Pewnie przez to, co się stało była bardzo zmęczona. Nic dziwnego, sam też nie czułem się najlepiej. Od razu poszedłem na górę i wszedłem do sypialni, której od dawna nie używałem. W końcu się na coś przyda. Położyłem Mariko na łóżku a sam udałem się po jakąś koszulkę dla dziewczyny. Wróciłem po chwili ze starym granatowym podkoszulkiem, który był już na mnie za mały. Już zamierzałem odejść, kiedy dziewczyna się odezwała.

- Dziękuję. – powiedziała cicho, biorąc do ręki materiał.

- Za co? – zapytałem.

- Za to, że mnie uratowałeś… A nawet nie wiem, jak masz na imię… - spuściła wzrok.

- Kakashi. – odpowiedziałem, uśmiechając się. – I nie musisz dziękować, każdy by to zrobił na moim miejscu.

- W takim razie jeszcze raz dziękuję, panie Kakashi.

- Wystarczy samo Kakashi. – powiedziałem na odchodnym. Zapomniałem jednak o czymś ważnym. – Jakbyś czegoś potrzebowała, wołaj, a na pewno przyjdę.

Zdążyłem jeszcze zauważyć nieśmiały uśmiech dziewczyny, a potem wyszedłem z sypialni, udając się na spoczynek.


[ Nagato ]

Leżałem na swoim łóżku. Widziałem przez okno od dawna bezchmurne niebo. Coś mnie zaniepokoiło. Nie miałem ochoty przeszkadzać Yahiko i Konan w ich... Jakby to poetycko ujął Jiraya? Ach już wiem. Oboje zgłębiali tajemnice swych ciał jak i dusz. Zaśmiałem się i opuściłem dom w samych spodniach od piżamy. Nie lubiłem sypiać w koszulach. Jakoś ograniczały mi pole ruchu. Kierowany jakimś dziwnym instynktem udałem się nad pewne jezioro, które jedynie ja znałem. Ujrzałem na nim kobietę. Jej włosy zasłaniały twarz, przez co nic nie widziałem. Patrzyła na księżyc. Postawiłem pierwszą nogę na tafli wody i ruszyłem w jej stronę. Kiedy stałem już kilka kroków od niej spojrzała na mnie. Była piękna niczym nimfa z legend.
- Kim jesteś?- usłyszałem jej słodki głos.
- Jestem Nagato, Kage wioski Amegakure. A ty?
- Ja? Ja jestem Annalin Hayashi. I jestem córką księżyca.- przyjrzałem się jej uważnie. Delikatne rysy twarzy, smukła sylwetka oraz zaokrąglone biodra... Chłopie gdzie ty patrzysz?! Ale ona też mi się przyglądała. A zwłaszcza moim oczą.- Twoje oczy.... Są takie...takie...
- Dziwne?
- Raczej intrygujące i znajome.
- Mogę ci wczymś pomóc?
- Tak. Byłabym ci wdzięczna jeśli byś mi pomógł odnaleźć siostrę.
- Postaram się ci pomóc. Ale najpierw powinnaś chyba odpocząć i zebrać siły.- uśmiechnęła się w moją stronę. Wyciągnąłem w jej stronę dłoń, którą chwyciła i zaprowadziłem do swojej rezydencji. Nie weszliśmy drzwiami tylko oknem balkonowym od mojej sypialni. Kobieta rozglądała się uważnie wszystkiemu co tu widziała. Jak małe dziecko. Oparłem się o kolumnę przy łożu. Już nigdy nie pozwolić Konan zajmować się wyborem łóżka. Nigdy. W drewnie były rzeźbione róże. Odwróciła się w moją stronę, trzymając jedną z książek senseia. Podeszła do mnie i się potknęła o własną suknię, spadając prosto w moje ramiona a mnie przewalając na łóżko. Nie było u niej widać żadnych uczuć oprócz ciekawości widocznej w jej głębokich, niebieskich oczach.
- Co to jest? I czemu jesteś czerwony na twarzy jak twoje włosy?- dalej na mnie leżała i na dodatek oparła się dłońmi o moją klatkę piersiową.
- Bo to trochę krępująca sytuacja, albo raczej pozycja.- zeszła ze mnie i usiadła obok mnie na łóżku pokazując książkę.- Nie wiesz naprawdę? A umiesz czytać?
- Czytać umiem, lecz nie wiem co to jest, to „ Icha Icha Paradais”.
- To tytuł książki.
- Książki?- popatrzyła na mnie jak na kosmitę.
- Tak, książki. Powiedz mi co ty w takim razie czytałaś?
- Chmury, oraz niebo.
- Czy ty się kiedyś onieśmieliłaś?
- A co to znaczy?- popatrzyłem na nią. Usiadłem naprzeciwko niej. Przyłożyłem palce do brody i wziąłem od niej książkę. Szybko odnalazłem dobrze znaną mi stronę, bo oczywiście Jiraya chciał abym mu na TO zdjęcie patrzył i opisał co o tym sądzę. Pokazałem jej ilustrację.- Czemu oni są nadzy? I co oni robią?
- Ty nic nie wiesz?
- Ależ wiem! I to wszystko, co powinnam wiedzieć!
- Ale nie wiesz co to za scena?
- No bo ja nie wiem nawet co to są uczucia…

***
Witka!
No więc zacznę od tego, że to jest kolejny blog, tym razem autorstwa Akari Urokiri i Rani Hatake.
Notkę dedykujemy wszystkim czytającym.
Całuski i do napisania!

4 komentarze:

  1. boże boże boże cudo piszcie taqk dalej kocham to córki księżyca AAAAAAA kocham . zycze duzo weny i czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że niedługo będzie, zaczynam pisać swoją część do drugiego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jeeej spodobało mi się <3
    to jest takie piękne *O*
    a Kakaś jest taki kochany <33
    /Nat xD

    OdpowiedzUsuń
  4. eeeej, Rani pomysł to macie świetny! :D biorę się od razu za drugi rozdział :D

    OdpowiedzUsuń